Z polskiej perspektywy

Euro 2012: zdrowie piłkarzy w dobrych rękach

Rozmowa z dr. Andrzejem Komorem, chirurgiem ortopedą, lekarzem młodzieżowej reprezentacji Polski w piłce nożnej w latach 2000-2007, obecnie lekarzem płyty Stadionu Narodowego na mistrzostwach Euro 2012.

Panie Doktorze, podczas mistrzostw Euro 2012 pełni Pan funkcję lekarza płyty Stadionu Narodowego.

Tak, podczas Euro sprawuję opiekę medyczną nad personelem znajdującym się na płycie boiska, czyli głównie piłkarzami.

Duża odpowiedzialność. Chociażby dlatego, że tysiące oczu zwrócone są właśnie na boisko, gdzie toczy się główny spektakl. Czym dokładnie zajmuje się lekarz płyty boiska?

Lekarz płyty zajmuje się udzielaniem pomocy tylko osobom znajdującym się na płycie boiska. Są to przede wszystkim zawodnicy i sędziowie oraz pozostali członkowie zespołów, czyli trenerzy, lekarze, fizjoterapeuci, personel pomocniczy. Moje działanie będzie się ograniczać do interwencji w sytuacjach ciężkich i wymagających pomocy specjalistycznej. W skład naszej ekipy wchodzi lekarz i ratownik medyczny, dodatkowo na płycie pojawi się także ośmiu noszowych, których zadaniem będzie znoszenie z boiska kontuzjowanych zawodników. Noszowi są ratownikami medycznymi, wiec w sytuacji awaryjnej mogę liczyć także na profesjonalną pomoc z ich strony. 

System opieki medycznej podczas mistrzostw w piłce nożnej jest rozbudowany. Każdy stadion ma swojego koordynatora medycznego, który odpowiada za organizację całej służby medycznej. Koordynuje on działanie punktów medycznych z pełniącymi w nich dyżur lekarzami, a także patroli medycznych, które będą cały czas przemieszczały się po trybunach wśród kibiców. Każdy patrol, składający się z lekarza i ratownika medycznego lub pielęgniarza, zaopatrzony jest w plecak z lekami i środkami opatrunkowymi oraz defibrylator. Na całym stadionie przewidzianych jest około 8 punktów medycznych i 10–12 patroli.

Jak wygląda praca lekarza płyty od strony praktycznej?

Kiedy dochodzi do kontuzji na boisku i zawodnik wymaga pomocy, sędzia wzywa zespół medyczny danej drużyny, w skład którego wchodzi lekarz i fizjoterapeuta. Oni udzielają pomocy zawodnikowi bezpośrednio na murawie boiska. W wielu sytuacjach żeby nie przerywać meczu zawodnik jest wysyłany przez sędziego za linię boczną (o własnych siłach lub z pomocą noszowych). Tam zawodnik wspólnie z lekarzem drużyny decydują, czy może on wrócić do gry po opatrzeniu, czy wymaga dalszej pomocy. Moja praca zaczyna się dopiero wtedy, gdy uraz jest na tyle poważny, że lekarz drużyny nie jest w stanie sobie poradzić przy pomocy posiadanych środków. Są to złamania, zwichnięcia, urazy głowy i klatki piersiowej czy zatrzymanie krążenia. Wszystkie te sytuacje wymagają szybkiej interwencji, specjalistycznego zaopatrzenia bądź reanimacji. I my jesteśmy na takie sytuacje przygotowani – mamy zestaw reanimacyjny z defibrylatorem, szyny unieruchamiające, kołnierze. Udzielamy pomocy na miejscu, to znaczy na terenie stadionu, a po ustabilizowaniu pacjenta, wspólnie z koordynatorem medycznym stadionu podejmujemy decyzje o ewentualnym przewiezieniu do szpitala. W razie potrzeby mamy zapewniony natychmiastowy transport specjalistyczny.

Ludzie różnie reagują na ból, na boisku dochodzi do tego jeszcze adrenalina. Czy może się zdarzyć, że zawodnik nie będzie świadomy doznanego urazu np. złamania albo zwichnięcia i będzie próbował grać dalej?

Z mojego doświadczenia wynika, że raczej do takich ekstremalnych przypadków nie dochodzi. Zawodnik czasem może nie zdawać sobie sprawy z rozległości urazu, ale po to na miejscu jest lekarz, żeby podjąć ostateczną decyzję. W wielu sytuacjach jest tak, że jeśli piłkarz chce grać dalej, a lekarz nie widzi ku temu przeciwwskazań, zawodnik wraca do gry. Oczywiście sami gracze niechętnie schodzą z boiska i zdarza się czasem, że po kilku chwilach od powrotu na murawę zawodnik stwierdza, że jednak nie da sobie rady – wtedy daje znak i dochodzi do zmiany.

Jakiego typu sytuacje są najbardziej niebezpieczne?

Tym co najbardziej przeraziło UEFA w ciągu ostatnich miesięcy były sytuacje, kiedy dochodziło do zatrzymania krążenia na płycie boiska. Zdarzyło się to w Anglii, we Włoszech, taki przypadek był również w Niemczech. Wtedy nie zdążono udzielić pomocy zawodnikom lub została ona udzielona zbyt późno. Zespół medyczny, który znajduje się na płycie, musi być przygotowany też na taką sytuację. Tu liczą się pierwsze minuty, dlatego wszystkie zespoły medyczne znajdujące się na stadionie wyposażone są w zestawy reanimacyjne z defibrylatorami. Dla zawodników wszystkie ciężkie urazy są dodatkowo niebezpieczne, ponieważ skutkują wykluczeniem z gry na długi czas.  

Czy często dochodzi do kontuzji podczas meczów?

Na szczęście do ciężkich kontuzji dochodzi bardzo rzadko. Przez cały okres mojej pracy z kadrą tylko dwa razy zdarzyły się sytuacje, gdy piłkarz wymagał hospitalizacji. Było to złamanie kostki bocznej i uraz brzucha, który po prostu wymagał bardziej specjalistycznej diagnostyki.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Marzena Jaworska

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Serwis FaktyMedyczne.pl wykorzystuje pliki cookies do gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony internetowej. Mechanizm cookies nie ma na celu pozyskiwania jakichkolwiek informacji o indywidualnych użytkownikach serwisu. Stosowany jest w celu usprawniania funkcjonowania serwisu zgodnie z obowiązującymi w sieci www standardami. Użytkownik może usunąć pliki cookies lub zmienić ich ustawienia w przeglądarce internetowej. Usunięcie lub zmiana ustawień plików cookies w przeglądarce może się wiązać z utrudnieniami w korzystaniu z Serwisu. Więcej informacji znajduje się w Polityce prywatności.