Doniesienie naukowe

Przeszkody optymalnego zakończenia reanimacji w pozaszpitalnym zatrzymaniu akcji serca

Ann Arbor, Michigan – Raport ekspertów podejmuje próbę tłumaczenia dlaczego praktyki zaprzestania nieudanej reanimacji po nagłym pozaszpitalnym zatrzymaniu krążenia różnią się znacząco w obrębie USA [1].
 
Zdaniem badaczy, procedury wypłat odszkodowań, prawo stanowe i błędne postrzeganie przez społeczeństwo szans przeżycia przy zatrzymaniu akcji serca mogą utrudniać pracownikom pogotowia ratunkowego (emergency medical service, EMS) wybór najwłaściwszej metody postępowania. W wywiadzie dla heartwire, dr Comilla Sasson (University of Michigan, Ann Arbor) stwierdza, że zgodnie z wytycznymi Amerykańskiego Towarzystwa Chorób Serca (American Heart Association, AHA), ratownicy EMS mogą przerwać akcję reanimacyjną i nie przewozić do szpitala pacjentów, u których, przy zatrzymaniu krążenia w warunkach pozaszpitalnych, po 20 – 30 minutach nadal nie wyczuwa się pulsu. Jednak do tych rekomendacji stosuje się mniej niż połowa zespołów EMS. Poznanie powodów takiego stanu rzeczy powinno być pierwszym etapem prowadzącym do zwiększenia przeżywalności w stanach pozaszpitalnego zatrzymania akcji serca i zniwelowania różnic w tej kwestii pomiędzy poszczególnymi stanami USA, dodaje Sasson. Wyniki raportu zostały opublikowane 30 czerwca 2009 r. w wersji internetowej czasopisma Circulation: Cardiovascular Quality and Outcomes.
 
Kiedy zaniechać akcji reanimacyjnej
Współczynnik przeżycia po nagłym zatrzymaniu krążenia wynosi 1:1000 w Detroit,podczas gdy najwyższy jest w Seattle (blisko 1:4) , donosi Sasson. W Seattle pierwszej pomocy udziela się z reguły w terenie w przeciwieństwie do. postępowania typu „przejmij i jedź” (ang. "scoop-and-run"), kiedy ratownicy usiłują reanimować pacjenta podczas transportu do szpitala, w karetce pogotowia jadącej z prędkością 90mil/h. Aby poznać przyczyny niestosowania przez ratowników państwowych zaleceń dotyczących przerywania reanimacji, zaczerpnięto opinii 24 uczestników Zjazdu Narodowego Stowarzyszenia Służb Lekarskich (National Association of Medical Services Physicians) w 2008 r., uczestniczących w trzech grupach dyskusyjnych. Wśród ankietowanych było 19 lekarzy – ratowników EMS, którzy przyjechali zarówno z miejskich jak i wiejskich regionów kraju. W sesjach grupowych trwających 90 – 120 min. dzielili się własnym doświadczeniem odnośnie kończenia akcji reanimacyjnej.
 
Zróżnicowane punkty widzenia
Badacze wyodrębnili 3 grupy, reprezentujące różne przekonania i sposoby postępowania, przy przerywaniu akcji reanimacyjnej co mogło być przyczyną odmiennego stosowania się do krajowych rekomendacji. Po pierwsze, prywatne ubezpieczena i Medicare zapewniają wyższy zwrot kosztów pracownikom EMS za transport chorych do oddziałów ratunkowych, w porównaniu z zaprzestaniem reanimacji w terenie, niezależnie od celowości transportu i szansy na przeżycie. Po drugie, niektóre prawa stanowe nakazują transport do szpitala, na „światłach i sygnale”, chorych z zatrzymaniem krążenia, bez względu na ich szanse przeżycia, co stanowi potencjalne zagrożenie życia pieszych i ratowników. Inne stany, w formie medycznej adnotacji lub zwykłego dokumentu, określiły ścisłe normy: nie reanimować/nie intubować (DNR/DNI do not resuscitate/do not intubate). Po trzecie, okazało się, że społeczeństwo ma zróżnicowane poglądy na temat przeżywalności po incydencie zatrzymania akcji serca. „Chociaż współczynnik przeżywalności przy nagłym zatrzymaniu krążenia jest niezmienny od 30 lat i wynosi około 7%, społeczeństwo uważa, że jest on bliższy 60% – 70%, a z seriali telewizyjnych takich jak Grey`s Anatomy wynika nawet, że dochodzi on do 80% – 90%”, mówi Sasson. Kolejnym krokiem powinno być przeprowadzenie jakościowego badania społeczności i oddziałów EMS o najwyższych współczynnikach przeżywalności i znalezienie odpowiedzi na pytanie dlaczego tak się dzieje, dodaje. Tego typu dane pomogą opracować zestaw szczegłowych zaleceń dla ratownictwa, jak zaproponował w 2006 r. Instytut Medycyny (Institute of Medicine).
 
Należy ujednolicić najlepsze metody
W komentarzu dla heartwire, Michael Sayre (Ohio State University, Columbus), nie biorący udziału w badaniu, powiedział: „kluczowym przesłaniem jest fakt, iż prawie każda ofiara zatrzymania akcji serca poza szpitalem wymaga działań reanimacyjnych w miejscu, w którym doszło do zdarzenia, z wyjątkiem szczególnych okoliczności., Przedłużanie reanimacji krążeniowo-oddechowej w drodze do szpitala jest nieskuteczne i powinno zostać przerwane, gdy nie przynosi pożądanego rezultatu. Należy ujednolicić najlepsze metody z całego kraju i upewnić się, że lokalne służby zastosują się do zaleceń”, stwierdza Sayre. Lekarze powinni otoczyć opieką rodziny ofiar. Zadaniem kardiologów i lekarzy innych specjalności może być propagowanie informacji, że pacjent z zatrzymaniem krążenia ma największą szansę na przeżycie podczas reanimacji w domu lub w miejscu wypadku, a nie w drodze do szpitala.
„Niewątpliwie w tej kwestii pozostaje wiele do zrobienia”, dodaje.
 
Piśmiennictwo
1. Sasson C, Forman J, Krass D, et al. A qualitative study to identify barriers to local implementation of prehospital termination of resuscitation protocols. Circ Cardiovasc Qual Outcomes 2009; DOI: 10.1161/CIRCOUTCOMES.108.830398. Available at: http://circoutcomes.ahajournals.org.
Adaptation in Polish has been done by FaktyMedyczne.pl and has not been reviewed by theheart.org editorial team.

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Serwis FaktyMedyczne.pl wykorzystuje pliki cookies do gromadzenia informacji związanych z korzystaniem ze strony internetowej. Mechanizm cookies nie ma na celu pozyskiwania jakichkolwiek informacji o indywidualnych użytkownikach serwisu. Stosowany jest w celu usprawniania funkcjonowania serwisu zgodnie z obowiązującymi w sieci www standardami. Użytkownik może usunąć pliki cookies lub zmienić ich ustawienia w przeglądarce internetowej. Usunięcie lub zmiana ustawień plików cookies w przeglądarce może się wiązać z utrudnieniami w korzystaniu z Serwisu. Więcej informacji znajduje się w Polityce prywatności.